|
Agnieszka Kowalska
Gazeta Wyborcza, 03. lipca 2007 r.
Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że likwidują w al. Jana Pawła II szpetne pawilony. To moja okolica; w latach 70. i 80., jak wspomina moja mama, były bardzo popularne wśród warszawiaków, którzy przyjeżdżali tu z całego miasta. Ale ostatnio pawilony podupadły, pozostały głównie obskurne kebaby, salony gier, sex-shopy i 24-godzinne sklepy monopolowe. Dlatego wyprowadzka kupców tak mnie ucieszyła. Naiwnie myślałam, że tę prowizorkę będą burzyć na dobre. Opadły mi ręce, gdy usłyszałam, że miasto przedłużyło umowę ze spółką Pawilony Rzemieślnicze i Handlowe na kolejne 60 lat, a spółka już zimą zbuduje tu nowy elegancki pawilon". Bez żartów! Przypomina się casus MarcPolu czy KDT na placu Defilad. Złości mnie, że tzw. kupcy mają takie wpływy w mieście albo tak dobrze płacą pod stołem urzędnikom, że ci gotowi są przedłużać z nimi umowy w nieskończoność. KDT stoi, pawilony przy Świętokrzyskiej też, choć już dawno miały być zburzone. Okazuje się, że erotyczno-alkoholowe centrum przy Jana Pawła również przetrwa.
Dokładnie naprzeciwko wybudowano nie tak dawno piętrowy pawilon. To powinno kupcom wystarczyć. Mieszkańcy i tak zaopatrują się w Hali Mirowskiej i supermarketach w Arkadii.
Nie znalazł się jeszcze w naszym mieście odważny urzędnik, który powiedziałby wreszcie kupieckiej ekspansji dość.
|