|
Konflikt w największym w Polsce azjatyckim centrum handlowym w Wólce Kosowskiej pod Warszawą
Piotr Olechno
Gazeta Wyborcza, 27. czerwca 2007 r.
Handlujący nie zgodzili się na podwyżkę czynszu w halach kupieckich i okupowali biuro zarządu. - Już teraz płacimy od 3 do 5 tys. zł czynszu miesięcznie. To tyle, co za lokale przy Nowym Świecie, a właściciel chce od nas 60 proc. więcej - skarży się "Gazecie" Nguyen Thi Thao, handlująca w hali przy ul. Nadrzecznej. - Chcą nas zniszczyć i łamią prawo! - wtóruje jej inny kupiec Nguyen Van Duy.
W części wietnamskiej centrum handlowego EACC (European Asian Commercial Center) mieści się ok. 400 lokali. To głównie hurtownie odzieżowe. Zarządza nimi spółka Semih. Jej prezesem jest Turek Nusret Sancak, a wiceprezesami są dwaj Wietnamczycy - Hung Tran Trong i Tran Quoc Quan. Pod koniec maja do umowy najmu lokali w halach kupieckich zarząd dodał aneks. Poinformował w nim kupców o nowych stawkach czynszowych i o wyższych opłatach za usługi, m.in. amortyzację techniczną sprzętu, wywóz śmieci czy zarządzanie centrum. Podwyżki wyniosły w sumie od blisko 1000 do 1275 euro miesięcznie. Kupcy się nie zgodzili. Niczego nie podpisali i nie zapłacili nowych stawek. W poniedziałek w kilku wybranych losowo lokalach właściciel odłączył prąd.
- I grożą nam, że jeśli nie zgodzimy się na nowe warunki, energia będzie stopniowo wyłączana w kolejnych boksach - mówi Nguyen Thi Tao.
Kupcy przyszli więc tłumnie pod drzwi zarządu. Chcieli rozmawiać o nowych stawkach. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, pod halą stało jeszcze kilkadziesiąt osób. Brama do centrum była zamknięta. Ochrona nie pozwoliła nam wejść na teren. Z protestującymi musieliśmy rozmawiać przez kraty. - Nikt z zarządu nie chciał nas nawet wysłuchać i wszyscy szybko udali się do domu - relacjonował Nguyen Van Duy. - Ale to nie koniec. Pójdziemy do sądu - zapowiada. W środę kupcy planują spotkać się z adwokatem.
Wczoraj wieczorem prezes Nusret Sancak przekazał nam, że "nie ma podstaw do rozmów z osobami, które nie są najemcami". Podwyżkę tłumaczy rosnącymi kosztami utrzymania. Twierdzi, że dla większości handlujących jest pierwszą od 2003 r. i tylko 95 Wietnamczyków na 283 najemców nie zgodziło się na nowe warunki.
Według dziennikarki i działaczki społecznej ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa Ton Van Anh wietnamscy kupcy są wykorzystywani. - Zwłaszcza ci nielegalnie żyjący w Polsce, a wielu takich pracuj e właśnie w Wólce. Najsmutniejsze, że robią to ich rodacy - ci legalni. Wiedzą, że tamci są zdesperowani, i uważają, że zapłacą każdą cenę za to, żeby przetrwać w Polsce. Szczególnie teraz, gdy ich część pracuje jednocześnie na Stadionie Dziesięciolecia, a istniejący tam Jarmark Europa ma zniknąć. Cieszę się, że doszło do buntu. Boli mnie, że nic w tej sprawie nie robi nasza ambasada.
Ta się broni. - Nic nie wiemy o tym że ktoś pracuje w Wólce nielegalnie Nikt nie poprosił też nas o pomoc czy interwencję w tej sprawie. A tego typu konflikty mogą rozwiązywać tylko polskie sądy i polskie prawo - twierdzi Thuan Nguyen Quang z biura prasowego ambasady Wietnamu w Polsce.
|