|
Razem z wiosną na ulicach zaczęli pojawiać się handlarze. Asortyment z chodnika warszawiacy dobrze znają: sznurowadła, ciuchy, garnki i rzeczy używane. Ratusz zmienia politykę - zamiast zganiać stragany z ulic, będzie cywilizował handel
Małgorzata Zubik
Gazeta Wyborcza, 8. marca 2007 r.
- Przez handlarzy nie można wyjść swobodnie z domu - mówi pani Teresa z budynku na ul. Grójeckiej róg Banacha. - Zajmują chodniki, niszczą zieleń, śmiecą. Niedobrze mi się robi na ten widok.
Wczoraj budynek, w którym mieszka pani Teresa, był osaczony przez handlujących. Używane ubrania wisiały na podjeździe dla niepełnosprawnych prowadzącym do banku na parterze. Na chodniku przy przejściu dla pieszych stoiska z warzywami, obrusy, plastikowe kwiaty. Jest też towar rozkładany wprost na resztkach trawników i chodnikach. Podobnie jest po przeciwnej stronie ul. Grójeckiej.
W Urzędzie Dzielnicy Ochota dowiedzieliśmy się, że za teren odpowiada nie dzielnica, ale Zarząd Dróg Miejskich. Zastępca burmistrza Maurycy Seweryn obiecał wystąpić do straży miejskiej z prośbą o interwencję.
A co z handlem w innych miejscach? Warszawiacy dobrze pamiętają, jak z każdą kolejną wiosną główne ulice w centrum miasta, przystanki autobusowe i tramwajowe zamieniają się w dzikie bazary. Wystarcza trochę ciepła, by kramy wróciły. Wczoraj całkiem duży dziki bazar działał przy Rotundzie. Pojedyncze kramy spotkać można było m.in. na pl. Bankowym i przy Marszałkowskiej. Dwa lata temu ratusz ostro wziął się do usuwania nielegalnego handlu z ulic. Handlujący dostali ulotki z informacją, że stragany muszą zniknąć. Potem pojawiły się wspólne patrole straży miejskiej, przedstawicieli Zarządu Dróg Miejskich i Zarządu Terenów Publicznych. Kto nie usunął się z chodnika, musiał liczyć się z mandatem i sprawą w sądzie grodzkim. Bywało, że kramy najbardziej opornych handlarzy były wywożone przez służby miejskie do magazynów. Straż miejska wystawiła w zeszłym roku ponad 20 tys. mandatów i skierowała do sądu grodzkiego ponad 2,7 tys. wniosków. Skutki akcji były różne. Gdy ginął dziki bazar w jednym miejscu, pojawiał się w innym. Miasto na trwałe odzyskało jednak m.in. pl. Bankowy i okolice wejścia do stacji metra Świętokrzyska.
W tym roku nowe władze stolicy zapowiadają gruntowną zmianę taktyki. Koniec z akcjami usuwania kramów z chodników. Co w zamian? - Chcemy ucywilizować handel uliczny - wyjaśnia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. - Nie oznacza to zgody na handel łóżkowy.
Szczegółów rzecznik na razie nie zna. Nad zasadami organizacji handlu ulicznego pracuje wiceprezydent Andrzej Jakubiak. Nie wiadomo, kiedy będą gotowe.
|