|
Nowe władze w ratuszu tak jak ich poprzednicy zamierzają bez przetargu wydzierżawić kupcom działkę pod budowę domu handlowego na pl. Defilad.
Z prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz rozmawiał Michał Wojtczuk
Gazeta Wyborcza, 15. grudnia 2006 r.
Chodzi o działkę przy ul. Marszałkowskiej, tuż obok północnego wyjścia ze stacji metra Centrum. To liczący ok. 6 tys. m kw. teren, według szacunków wart przynajmniej 50 mln zł. Rada Warszawy ubiegłej kadencji w marcu postanowiła wydzierżawić go bez przetargu kupcom z hali Kupieckich Domów Towarowych na 30 lat. Na tym gruncie mieli oni postawić swój nowy siedmiopiętrowy dom handlowy. Po przeprowadzce stary blaszak ma zostać rozebrany.
Michał Wojtczuk: Miasto obiecało kupcom wydzierżawić grunt dlatego, że zapewniali, iż sami będą w stanie zbudować tam dom handlowy za 100 mln zł. Teraz okazuje się, że budynek kosztować będzie 125 mln, a pieniądze kupców na tę inwestycję nie wystarczą. Co Pani jako nowy prezydent zamierza zrobić?
Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy: Cóż, miasto złożyło im zobowiązanie. Zbyt często nie dotrzymywano u nas zobowiązań poprzednich władz. Dobry obyczaj nakazuje uznać je za wiążące. Teraz pozostaje kwestia ustalenia warunków, na jakich tę umowę należy zawrzeć.
Radni ubiegłej kadencji zadecydowali o wydzierżawieniu gruntu kupcom bez przetargu, przekonując, że w ten sposób wesprą drobny polski handel. Pani Prezydent deklaruje, że jest gotowa podpisać z kupcami umowę na dzierżawę, jeśli znajdą inwestora, który pomoże im sfinansować budowę domu handlowego. To będzie oznaczało wpuszczenie bez przetargu na pl. Defilad nie tylko drobnego polskiego handlu, ale i wielkiej firmy. Jaki to ma sens? Zamiast wesprzeć drobny rodzimy handel, można w ten sposób podarować cenny grunt potężnej korporacji.
- Nie wiadomo, jaki to będzie inwestor. Poczekajmy na biznesplan kupców.
Trudno oczekiwać, żeby brakujące kilkadziesiąt milionów złotych dostarczyła kupcom jakaś drobna polska firma.
- Nie uprzedzajmy faktów. Decyzja zapadnie po zapoznaniu się z biznesplanem.
Może lepiej tę działkę wystawić na licytację? Niedawno sprzedane w ten sposób dwie zajezdnie przyniosły ponad 700 mln zł, jedną dziesiątą budżetu.
- Po pierwsze, nie możemy co pół roku zmieniać zdania. Po drugie, nie wszystko należy puścić na kompletnie wolny rynek. To sprawiłoby, że w centrum miasta powstawałyby ciągle tylko takie same banki czy domy handlowe. Tu powinno być także miejsce dla innych obiektów, takich jak kupiecki dom towarowy. Tak jest na przykład w Rzymie, tam w centrum działają różne podmioty.
Miasto straci na domu kupieckim
mpw
W marcu przeciwko wydzierżawieniu gruntu na pl. Defilad kupcom zagłosowało tylko kilku radnych. Jeden z nich - Piotr Ciompa z klubu PiS - mówił wtedy "Gazecie": - Kupcy najpewniej nie sprostają tej inwestycji. Na budowę będą musieli zaciągnąć ogromny kredyt (...). Już na starcie mogą dojść do wniosku, że sami nie dadzą rady spłacić kredytu, i od razu wynajmą część domu towarowego. Jeśli tak się stanie, okaże się, że miasto preferuje grupę ludzi, którzy wcale nie zamierzają ograniczać się do deklarowanej oficjalnie działalności handlowej.
Michał Wojtczuk: - Ma Pan satysfakcję, że trafnie przewidział rozwój sytuacji?
Piotr Ciompa: - Żadnej. Gdybym był radnym, mógłbym przynajmniej krzyczeć i zbijać na tym jakieś punkty. Ale radnym nie jestem. Realizuje się najgorszy scenariusz: miasto swoim majątkiem będzie wspierać dużego inwestora. To przecież tylko kwestia czasu, kiedy partner finansowy kupców przy pomocy prawników biorących po 200 dol. za godzinę oszuka kupców. W najlepszym razie wykupi ich udziały, przejmując cenną działkę na pl. Defilad. To zresztą ciekawe, że do tej umowy tak parł PiS, a teraz sfinalizuje ją Platforma Obywatelska.
|