|
Władze Warszawy po raz kolejny obiecują rozwikłać problem obskurnego targowiska przy ul. Banacha. Miejmy nadzieję, że tym razem długi i bolesny poród przyniesie szczęśliwe rozwiązanie. Choć nie jest to wcale pewne.
(PC)
Trybuna, 14. września 2006 r.
Michał Borowski, naczelny architekt Warszawy, zapowiedział optymistycznie, że w ciągu miesiąca zostanie ogłoszony konkurs na projekt domu kupieckiego, który ma być gotowy za dwa lata. Maurycy Komorowski, burmistrz Ochoty, takim optymistą nie jest. - Nowy obiekt rodzi się w bólach. Najpierw musimy uregulować sprawy własności gruntu, zmodernizowany bazar będzie znajdować się bowiem częściowo na działce drogowej, co wymaga działań miejskiego biura gospodarki nieruchomościami, Zarządu Dróg Miejskich i prawdopodobnie wojewody, bo ul. Grójecka jest drogą wojewódzką, a kiedyś planowano w tym miejscu skrzyżowanie. Sądzę więc, że spowoduje to poślizg i realny termin to początek 2010 r. - powiedział "TRYBUNIE".
Poinformował także, że przebudowę - wstępna koncepcja przewiduje dwie hale, a między nimi część targowiskową - sfinansuje w całości miasto, a kupcy będą wynajmować stanowiska. Należy się liczyć, że nie wszyscy się zmieszczą, planowane jest 500 - 700 miejsc, a dziś przy Banacha działa ok. 700 podmiotów.
Poczęcie modernizacji targowiska koło Hali Banacha nastąpiło w 1999 r. - wtedy to zarząd Ochoty przedstawił pierwszą koncepcję, sprawa została jednak odłożona, bo miasto procesowało się o własność gruntu. Później wyłoniono w przetargu firmę, która miała zarządzać targowiskiem, a także przedstawić projekt modernizacji i zrealizować go. Nic z tego nie wyszło, bo ekipa prezydenta Kaczyńskiego umowę unieważniła, a zarządzanie powierzyła spółce GGKO. Władze dzielnicy zobowiązały się do przedstawienia nowej koncepcji modernizacji i jej harmonogramu do października 2004 r. Miała ona zostać ustalona "w porozumieniu z zainteresowanymi, tj. mieszkańcami dzielnicy i środowiskami kupieckimi". Harmonogram został odłożony na dwa lata, a porozumienie z kupcami, którzy przedstawiali nawet propozycję budowy obiektu na własny koszt, w ogóle.
Są oni kompletnie zaskoczeni decyzjami miasta. - Nie zrezygnowaliśmy z uczestnictwa w modernizacji. Domagamy się umożliwienia kupcom, którzy wyrażą na to chęć, współfinansowania inwestycji, co jest gwarancją ich podmiotowości. A także imienne promesy zapewniającej powrót na targowisko, zwłaszcza posiadaczom pawilonów oraz wskazanie, na rok przed rozpoczęciem prac, terenu zastępczego i zapewnienie przeniesienia się na koszt inwestora - mówi Bożena Kolba, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kupców i Drobnej Wytwórczości.
Doświadczenia kilku innych stołecznych targowisk uczą, jak trudno jest je zmodernizować metodą siłową, bez porozumienia z użytkownikami. Długi poród może się więc przedłużyć bardziej.
|