|
Nieciekawe sklepy otoczone brudnymi bazarami powoli odchodzą w przeszłość. Jeszcze w tym roku zacznie się remont hali Marymonckiej, hala Kopińska znalazła rynkową niszę, a w przyszłym "Koszyki" zmienią się w elegancką galerię handlową. Tylko w Hali Mirowskiej nic się nie zmienia, a wokół wciąż straszy obskurny bazar.
Karol Kobos
Dziennik, 24. sierpnia 2006 r.
- Gdy tylko skończy się budowa stacji metra, zaczniemy generalny remont - zapowiada Stanisław Skup, prezes spółdzielni Społem Żoliborz, do której należy hala Marymoncka. Kiedyś była największym sklepem w dzielnicy. W latach 90. podupadła, a ostateczny cios zadała jej pobliska Arkadia. W międzyczasie do niewiarygodnych rozmiarów rozrósł się otaczający ją bazar. Dziś wszystko zmienia się dzięki metru: na miejscu bazaru powstaje pętla autobusowa i parking "Park & Ride". Węzeł przesiadkowy to szansa na przetrwanie.
- Do tej pory odwiedzali nas mieszkańcy najbliższej okolicy. Nie rezygnujemy z nich, ale dopasujemy się też do potrzeb nowego klienta - tłumaczy prezes Skup. W ciągu półtora roku w przestronnym budynku powstanie nowoczesny SAM. Na galerii pojawią się kawiarnie i punkty usługowe, wszystkie pomieszczenia będą miały jednolity wystrój.
Niewiele dzieje się natomiast wokół najatrakcyjniejszych warszawskich hal: Mirowskiej i Gwardii. W Europie takie obiekty zmieniają się w ekskluzywne targowiska ze świeżymi owocami i kawiarniami. - Marzyłbym, żeby zająć się rewitalizacją takiego budynku. Chciałbym go odnowić z zachowaniem obecnej funkcji. W środku widziałbym targ warzywny - mówi Guillaume Sadoux, znany architekt specjalizujący się w centrach handlowych, który pracował przy projekcie Arkadii.
Na razie spółdzielnia Społem Śródmieście, właściciel Hali Mirowskiej, wspólnie z miastem uporządkowała bazar, budując pawilony. Ale handel wylewa się na ulice. - Nie stać nas na rewitalizację hali. Wyremontowaliśmy dach i z miastem zbudowaliśmy pawilony. To, że w okolicy wciąż trwa handel uliczny, nie zależy od nas. Na więcej nas nie stać, hipermarkety odbierają nam klientów - tłumaczy Anna Tylkowska, prezes Społem Śródmieście.
Ale z konkurencją można sobie poradzić, co pokazuje przykład Hali Kopińskiej, która była w dużo trudniejszej sytuacji. W sąsiedztwie są bowiem dwa centra handlowe: Blue City i Reduta. - Okazało się, ze 80 proc. naszych klientów to starsi ludzie Oni nie jeżdżą na zakupy do hipermarketów. Z przyzwyczajenia przychodzą do nas w poszukiwaniu ulubionych niedrogich marek - mówi Janusz Pełka, prezes spółdzielni Hala Kopińska. Mimo to spółdzielnia przeprowadziła w 2005 roku remont. Oprócz SAM-u w hali znalazło się miejsce dla cukierni, warzywniaka i punktów usługowych.
|